Czego potrzebujemy?

Czy naprawdę potrzebujemy coraz mniejszych obwodów elektronicznych? Nieustanna miniaturyzacja układów krzemowych wydaje się nam tak oczywista, że pytanie to stawiamy rzadko może tylko wtedy, kiedy wychodząc ze sklepu z nowym komputerem, mamy wrażenie, że jest już z lekka przestarzały. Najbardziej zaawansowane mikroprocesory zawierają dziś przeszło 40 min tranzystorów; do roku 2015 liczba ta może wzrosnąć nawet do 5 mld. Jednak w ciągu następnych 20 lat w tym szybkim marszu napotkamy ograniczenia naukowe, techniczne i ekonomiczne. W takim razie co dalej? Czyżby 5 mld tranzystorów nie wystarczało? Pokonywanie barier leży w ludzkiej naturze. Tych, którzy pracują nad udoskonalaniem komputerów, motywuje z pewnością możliwość odkrywania i podboju nowych obszarów wiedzy i techniki. Dostrzega się tez szansę rewolucji w medycynie i innych dziedzinach wszędzie, gdzie miniaturyzacja pozwoli na interakcję ludzi i maszyn w sposób, który dziś nie jest możliwy. Jak sugeruje sama nazwa mikroelektronika zajmuje się obwodami, których elementy mają krytyczne wymiary rzędu mikrometra (chociaż ostatnio skurczyły się one nawet do 100 nm). Aby przekroczyć tę granicę, trzeba czegoś więcej niż tylko zmniejszenia rozmiarów 101000 razy.